Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaktusy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaktusy. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 grudnia 2013

Kaktusy kwitnące: Echinopsis subdenudata (metamorfozy cz.1.)

To nieprawda, że o kaktusy nie trzeba specjalnie dbać. Owszem, to wytrzymałe rośliny ale przy odpowiedniej pielęgnacji, wtedy gdy w ich utrzymanie wkłada się serce, odwdzięczają się najpiękniej jak potrafią, czyli kwitnąc.

Pewnego poranka, gdy wstałem do pracy ujrzałem cudowny widok, pięknie zakwitły "gramofon z tubą":





A nic nie zapowiadało, że mój kaktus obdarzy mnie tak okazałym kwiatem. Kilka tygodni temu zaczął wypuszczać takie włochate wypustki:


... jedna z nich przekształciła się w długą szyjkę...


... na końcu której pokazała się główka - kolorowy spiralnie skręcony świderek...



... który w swym wnętrzu krył taką niespodziankę:


CUDO!!!

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kaktusy kwitnące - Mammilaria gracilis

Mammilaria. Najczęściej kwitnący z moich kaktusów. Kilka razy w roku (4-5) zakwita kilkunastoma malutkimi kwiatuszkami (białawe i żółtawe). Co ciekawe, najładniej i najliczniej u mnie kwitnie jesienią i zimą.








środa, 13 listopada 2013

Kaktusy kontra koty

Na nic misternie godzinami budowane przeze mnie domki i legowiska. Nasze kocury odkryły istotę przyokiennej parapetowości usilnie przepychając swe dupale przez moją kolekcję kaktusów. Nie mam sumienia przeganiać ich stamtąd, widząc jaką frajdę sprawia im obserwowanie świateł przejeżdżających samochodów, poruszających się na wietrze liści drzew, zdążających do i z pracy ludzkich zombiaków czy obsrywających wszystko gawronów. Śpią tam, spoglądają na świat i gdyby nie posiłki czy konieczność wykreowania kupala, to w ogóle by się stamtąd nie ruszały. Jako, że mam tylko dwa okna, to połowa mych dumnych kaktusów tak pieczołowicie hodowanych przez lata wylądowała na parapetach na klatce schodowej...

Po ubiegłorocznej dewastacji choinki w wykonaniu mojego kocura Mefisto...


... również Morfeusz dołączył do Ligii Niecnych Dżentelmenów..





... dokonując zniszczenia kaktusów, dorobił się "pamiątkowych" zdjęć w policyjnych aktach i trafił na listę FBI (skrót ten rozszyfrowałem jako Feline Bureau of Investigation) jak i CIA (co z kolei rozwinąłem jako: Cat's Intelligence of Investigation)...



 Mimo, że pozbyłem się już części moich zielonych ulubieńców, aby zrobić kocurkom legowisko i punkt obserwacyjny na parapecie, to i tak jest ich sporo. Rozrosły się skubańce, niektóre zaczną niedługo kwitnąć a kilka zaliczyło wywrotkę z wysokości za sprawą moich M&M'sów. 

Czas był więc najwyższy, by przesadzić je do nowych doniczek i wymienić wyjałowioną już ziemię na świeżą, reanimować te połamane przez moje kocury, część wyekspediować na parapety na klatce schodowej, tak by nie ruszać ich już w okresie kwitnienia. 

Brzmi to prosto i nieskomplikowanie... a próbowaliście przesadzać kwiaty przy swoich kotach, które wszędzie muszą wepchać swoje ciekawskie noski, pogrzebać w worku z ziemią, podgryźć jakiś listek? Poniżej zaledwie kilka zdjęć - nie dało rady zrobić więcej, trzymając w  ręce kłującego kaktusa i odganiając jednego kocurka, który w misce z ziemią próbował urządzić kuwetę, a drugiemu wyciągać z pyszczka na wpół przeżutego już aloesa...



Parapetówka... czyli moje kocurki zamiast kaktusów...














wtorek, 5 listopada 2013

Moje kaktusy cz. 2

Kilka zaległych zdjęć mojej kolekcji kaktusów i innych sukulentów. 



  

Meksyk na parapecie... Skandynawia za oknem :)




środa, 13 czerwca 2012

Moje kaktusy cz. 1


Moje kaktusy (ale też inne sukulenty) są ze mną od kiedy były jeszcze małymi, góra kilkucentrymetrowymi roślinkami. Lubią głośny heavy i folk metal, rozrastają się w coraz dziwaczniejsze kształty, potrafią zakwitnąć nawet zimą. Gdy się tak zastanowię, to kwitną mi głównie zimą :) Jakimś cudem przeżyły me liczne przeprowadzki. Nie wiem, czy przeżyją zainteresowanie jakim obdarzyły je moje kocury :)